jak poruszać się po blogu?


Jak poruszać się po blogu?
Po prawej stronie znajduje się lista linków "TEMATY". Są to etykiety zgodne z tematami w podręczniku oraz określenie "Pokój nauczycielski". Po naciśnięciu którejkolwiek etykiety przenoszeni jesteśmy do grupy wpisów związanych z danym tematem. Będą tam ciekawostki, pomysły na urozmaicenie lekcji, ciekawe linki czy krótkie prezentacje dotyczące określonego tematu. Odnośnik "Pokój nauczycielski" prowadzi do notek związanych z pomysłami lub ogólnymi informacjami dotyczącymi przedmiotu podstawy przedsiębiorczości lub sposobami prowadzenia zajęć.
Każdy post można komentować. Komentarze w naszym zamierzeniu mają stanowić cenną wartość dla całego bloga, ponieważ pozwolą poznać Państwa opinie zarówno na temat podręcznika czy jego obudowy, jak również wymienić się doświadczeniami. Dlatego też serdecznie zapraszamy do lektury i zachęcamy do dyskusji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7.2 Budżet państwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7.2 Budżet państwa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 listopada 2013

:: dodatni bilans handlowy

Polska w tym roku może osiągnąć dodatni bilans w handlu zagranicznym - przewiduje wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Jeśli się tak stanie, będzie to pierwszy taki wynik w najnowszej historii naszego kraju. Oznacza to że więcej towarów wyślemy za granicę niż sprowadzimy z innych krajów. Według danych GUS deficyt w handlu zagranicznym Polski za osiem pierwszych miesięcy 2013 r. wyniósł 990 mln euro. Rok do roku polski eksport wzrósł o 6,1 proc., a import spadł o 0.9 proc. Programy "Go Azja", czy "Go Africa" przynoszą namacalne korzyści, a polskie firmy odnajdują się na tych rynkach. Niestety okazuje się, że ni eksportujemy zbyt wielu innowacyjnych towarów, a automatyzacja procesów przemysłowych powoduje, że coraz trudniej tworzyć miejsca pracy. Kryzys w UE spowodował, że polscy przedsiębiorcy zaczęli zwiększać sprzedaż na rynki pozaunijne. W pierwszym półroczu tego roku zauważalna była ciągle tendencja do szybszego wzrostu eksportu na rynki rozwijające się i słabiej rozwinięte (o 17,3 proc.). W tym samym czasie nasza sprzedaż na rynki rozwinięte zwiększyła się jedynie o 3,7 proc. Do tego stanu przyczynił się znacznie przemysł spożywczy, w którym od lat notujmy dodatni bilans handlowy. By odczuć korzyści z tego stanu, sytuacja przewagi eksportu nad importem musi utrzymać się przez kilka lat.
źródło

środa, 2 października 2013

:: dług publiczny na bilbordach


Są oficjalne komunikaty i pisma. Są tez propagandowe statystyki i wykresy. Ogólnie dostępne dane można pokazywać i interpretować w dowolny sposób.
Jawny dług publiczny przekracza 57 proc. PKB, ale wraz z częścią ukrytą sięga 193% PKB - szacuje Fundacja Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza. W poniedziałek na billboardach w centrum Warszawy pojawił się licznik długu FOR, uzupełniony o część ukrytą. Będzie wyświetlany na jednym z budynków i trzech tablicach świetlnych w centrum Warszawy. Aleksander Łaszek z FOR tłumaczy, że część jawna została uzupełniona - według metodologii ESA 95 - o sztucznie wyłączone z liczenia długu wydatki Krajowego Funduszu Drogowego, co oznacza jego wzrost do 57,3 proc. PKB i o 1400 zł na osobę. Według FOR, obecnie ten dług przekracza 25 tys. zł na mieszkańca i wynosi ogółem prawie 936,5 mld zł.
Leszek Balcerowicz wyjaśnia, że dług ukryty to zobowiązania legislacyjne niemające pokrycia w papierach skarbowych. Tak jak jawny, tak i ukryty dług w pewnym momencie zaczyna zagrażać rozwojowi. Podkreślał, że rząd, realizując ostatni pomysł w sprawie kapitałowego filara systemu emerytalnego doprowadzi do krótkotrwałego zmniejszenia części jawnej długu, ale niczego to nie zmienia w części ukrytej, gdzie zapisane są m.in. przyszłe zobowiązania emerytalne.
Wiadomo, że politycy zabiegają o popularności przy pomocy sloganów i pustych haseł, a to nie jest typowa cecha demokracji. Opinia publiczna powinna przeciwdziałać takiemu stawianiu sprawy przez polityków. Czy głos ludu okaże się ważniejszy o głosy ludzi przez ten lud wybranych – czas pokaże.
Źródło

wtorek, 17 września 2013

:: niezdrowe = nietanie

O podatkach nakładanych na niezdrową żywność słyszy się od jakiegoś czasu. W szczególnym stopniu dotyczy to państw, w których służba zdrowia finansowana z państwowej kasy - przekonująca wydaje się bowiem interpretacja, że niewłaściwe odżywianie powoduje coraz więcej cywilizacyjnych chorób i wyższe wydatki związanie z ich leczeniem. W 2011 podatek „chipsowy”, czy też „hamburgerowy” wprowadziły Węgry, teraz do obłożenia daniną smalcu, słoniny, czekolady, chipsów, słodkich napojów, warzonej soli i tym podobnych przymierza się Łotwa, myślą o tym również organizacje pozarządowe w Wielkiej Brytanii czy Rosji. Z kolei francuskie ministerstwo finansów planuje „dociążyć” podatkiem napoje energetyzujące, e-papierosy, aromatyzowane wina i sztuczne słodziki. Podobne koncepcje rozważane są również w naszym kraju – mocno kibicują im lekarze, aktywnie promujący zdrowy styl życia. Argumenty trudno podważać: konsumpcja „śmieciowego jedzenia” sprzyja otyłości, wywołuje choroby układu krążenia oraz cukrzycę typu 2. Z analizy danych pochodzących z NFZ, ZUS i GUS wynika, że od 2005 roku koszty leczenia cukrzyków systematycznie rosną: w 2009 roku na ten cel wydano 3 mld 287 mln złotych. A to nie jedyny uszczerbek dla budżetu – w przypadku osób chorych znacznie spada produktywność, co nie jest obojętne dla gospodarki i państwowych finansów. Z kolei The Economist szacuje, że roczny koszt opieki medycznej nad osobą otyłą w Stanach Zjednoczonych jest o 700 dolarów wyższy niż w przypadku osoby szczupłej. 
Czy jednak opodatkowanie niezdrowej żywności spełni pokładane nadzieje na większe budżetowe wpływy i, co chyba ważniejsze, utrzymanie wysokiej kondycji zdrowotnej obywateli? Praktyka pokazuje, że niekoniecznie. Duński rząd, który jako pierwszy nałożył daninę na wyroby spożywcze, zawierające ponad 2,3 proc. tłuszczy nasyconych, po dwóch latach przekonał się, że zaproponowane rozwiązanie niewiele zmienia w kwestii spożycia, zaś osłabia rodzimą produkcję i handel. Zamiast wspierać własną gospodarkę obywatele tego kraju zaczęli robić spożywcze zakupy w Niemczech, gdyż duńskie markety okazały się zbyt drogie.

niedziela, 12 maja 2013

:: budżetowe wydatki

Po raz kolejny chciałabym zaprezentować swoje „internetowe znalezisko”. Tym razem chodzi o mapę – nie geograficzną jednak, lecz ekonomiczną, a nawet można zaryzykować określenie – budżetową.
Fundacja Republikańska, działająca od 2009 roku organizacja pozarządowa, prowadząca działalność jako niezależny ośrodek zajmujący się badaniami i analizami dotyczącymi spraw publicznych o charakterze non-profit (czyli typowy think tank), na przełomie lipca i sierpnia 2012 r. opracowała tzw. Mapę Wydatków Państwa. Oto ona:
źródło: http://www.mapawydatkow.pl/
A tutaj ta sama mapa z możliwością interaktywnego przeglądania
To nic innego jak wydatki budżetu państwa, przedstawione w atrakcyjny, graficzny sposób. Pogrupowano je w następujących obszarach: renty i emerytury (z ZUS, KRUS i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Ministerstwa Obrony- tzw. emerytury mundurowe), pomoc społeczna (wydatki na pomoc społeczną, dotacja dla barów mlecznych i wydatki Urzędu ds. Kombatantów), edukacja (subwencja oświatowa oraz wydatki Ministerstwa Edukacji), rolnictwo (pieniądze przeznaczone na działalność Ministerstwa Rolnictwa oraz Agencji Rynku Rolnego, Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa), zdrowie (z budżetu Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia), rynek pracy (kwoty z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Funduszu Pracy, Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych), finanse (kwoty związane z obsługą Ministerstwa Finansów, Komisji Nadzoru Finansowego, Narodowego Banku Polskiego składka do budżetu UE oraz transfer środków do OFE), infrastruktura (wydatki Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej oraz Krajowy Fundusz Drogowy), utrzymanie samorządów, bezpieczeństwo i sprawiedliwość (pieniądze przeznaczone na działania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz niezależnych instytucji kontrolnych i organów konstytucyjnych, np. Rzecznik Praw Obywatelskich), obrona narodowa (koszt działalności Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Wojskowej Agencji Mieszkaniowej i Agencji Mienia Wojskowego), nauka i szkolnictwo wyższe, kultura i media (kwoty przeznaczane przez samorządy na kulturę i dziedzictwo narodowe, wydatki Ministerstwa Kultury, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej), środowisko (pieniądze wydatkowane na działalność Ministerstwa Środowiska oraz wywóz i składowanie śmieci), sport i turystyka, gospodarka.
Wszystkie dane do sporządzenia mapy zbierane były dosyć pieczołowicie, dlatego uwzględniono w nich sprawozdania z wykonania budżetu, a nie budżetowe plany. Z dużym prawdopodobieństwem można zakładać, że wydatki nie zmieniają się skokowo z roku na rok, więc pewne prawidłowości powtarzają się z roku na rok. Dlatego właśnie zachęcam do wykorzystania mapy na zajęciach podstaw przedsiębiorczości przy omawianiu zagadnień związanych z budżetem państwa. Do analizy mapy (można ją pobrać z tej strony) warto przygotować kartę pracy – oczywiście dostosowując ją do możliwości i percepcji uczniów w danej klasie.
Przykładowe pytania/polecenia do karty pracy:
  • Wskaż obszary wydatków z budżetu państwa
  • Jakie obszary pochłaniają największą część wydatków budżetowych
  • Sporządź wykres słupkowy wydatków państwa
  • Jaki udział w budżecie państwa mają wydatki na: edukację, emerytury, finanse
  • Zaproponuj receptę na zmniejszenie deficytu budżetowego. Wskaż, jakie będą jej konsekwencje dla życia gospodarczego.
Oczywiście do karty należy dołączyć wydruk mapy, ewentualnie całe ćwiczenie przeprowadzić w formie on-line, stosując np. dokumenty Googla, umożliwiające tworzenie internetowych ankiet.

środa, 15 sierpnia 2012

:: ile dla państwa?

PricewaterhouseCoopers (PwC) – ogólnoświatowa korporacja zajmująca się szeroko pojętym doradztwem biznesowym opublikowała raport „Opodatkowanie osób fizycznych w Unii Europejskiej”. Wynika z niego, że po odliczeniu podatku PIT oraz składek na ubezpieczenie społeczne Polakom zostaje w portfelu 75% pensji brutto. To ciut więcej niż wynosi unijna średnia (76%). W polskiej rzeczywistości 11% wynagrodzenia to podatek dochodowy, a 13% - składka na ubezpieczenie społeczne, płacona przez pracownika.
Jak wyglądamy na tle Europy? Oto materiał filmowy:


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

:: ile kosztuje państwo

W 2011 roku instytucje publiczne, takie jak rząd, samorządy, NFZ, ZUS, KRUS i inne wydały blisko 700mld złotych.  Specjaliści z Forum Obywatelskiego Rozwoju postanowili uzmysłowić przeciętnemu Kowalskiemu jak duża jest ta kwota. Przygotowali więc rachunek, na wzór sklepowego paragonu, który każdy z obywateli mógłby otrzymać od państwa . Oto on:

źródło: http://www.gazetaprawna.pl/
Prawda, że kwota nie wygląda już tak bardzo abstrakcyjnie? Każdego z nas państwo kosztowało 18481 zł.
Warto wziąć pod uwagę również fakt, że budżetowe wpływy nie pozwoliły w pełni sfinansować wszystkich wydatków sfery publicznej, co oznacza wzrost długu publicznego i przerzuca koszty obecnych wydatków na kolejne lata.  W konsekwencji – w niedalekiej przyszłości, na przyszłych rachunkach kwota widniejąca w pozycji RAZEM będzie wyższa, przy utrzymaniu dzisiejszego poziomu wydatków.
Taki paragon może być fajnym punktem wyjścia do dyskusji na temat budżetu państwa, wielkości wydatków na poszczególne obszary oraz wysokości podatków, płaconych przez przedsiębiorstwa i obywateli.

środa, 15 czerwca 2011

:: Chińczyk potrafi

Niesamowity artykuł wpadł mi w ręce. A, że nie ma potrzeby nawet go komentować zacytuję:
„Puls Biznesu opublikował informację o rankingu, według którego Polski system podatkowy został uznany za jeden z najgorszych na świecie. Nie chodzi rzecz jasna o sam system, jego koszty funkcjonowania, poziom skomplikowania i organizacji, ale także o wielkość podatków. Bo jeśli znaczna część zebranych przez urzędy skarbowe podatków pochłaniają koszty funkcjonowania samego systemu skarbowego, to znaczy, że mamy do czynienia z niewydolną zafundowaną nam przez polityków i urzędników machiną korupcji, wyjątków i uznaniowości. Bo jeśli o płaceniu, a nie płaceniu podatków przez podatnika lub przedsiębiorstwo decyduje to jaką wynajmie do obsługi kancelarię, to takiego czegoś nie można ocenić inaczej jak skandal. I nic dziwnego, że Papuasi z podatkami radzą sobie lepiej niż my.
Mój bywały w świecie kolega od wielu lat handlujący z Państwem Środka opowiedział mi kiedyś o organizacji systemu skarbowego dla małych firm. W mieście powiatowym (jakieś 3 miliony mieszkańców) liczba urzędników skarbowych to jakieś 5 – 7 osób. Jak to działa? Zadziwiająco prosto. Wyobraźmy sobie firmę, która handluje rowerami. Do takiegoż sklepu przychodzi klient i kupuje rower właśnie. Uiszcza opłatę i bierze towar. Zamiast faktury klient otrzymuje wyrwane ze specjalnych bloczków kratki, na których jest już wpisana kwota – jak na banknotach. Jeśli coś kosztuje np. 120 juanów, klient od sprzedawcy otrzymuje dwa potwierdzenia zakupu: jeden na 100 juanów, a drugi na 20. Owe odpowiedniki faktur nie mają wskazanego towaru, stawek VAT, itd. Są po prostu dokumentem stwierdzającym, iż coś nabyto za określą kwotę. Gdy więc klienta rowerowego sklepu zatrzyma milicja i zapyta skąd go ma, to on powie, że kupił i pokaże na to dowód. No dobrze, ale mógł kupić kradziony rower, a dokument mieć z jakiejś innej transakcji dokonanej znacznie wcześniej. Otóż niekoniecznie. Na każdej tego typu kartce jest zdrapka, a raz na tydzień jest organizowana loteria. Wygrywa ten kto ma odpowiedni numer na swojej karcie zakupu. Więc wszyscy klienci po przyjściu do domu i dowiedzeniu się jakie w tym tygodniu padły numery zdrapują pracowicie zdrapki z „faktur” z danego tygodnia. Innymi słowy zdrapana faktura jest już stara. A jak nakłonić Chińczyków do prowadzenia księgowości? Wystarczy raz na rok zrobić wielką loterię. Mamy dzięki temu pewność, że większość kupujących zatrzyma swe dowody zakupu w domu licząc na wygraną. Ale to wszystko mało ważne. Najważniejsze jest to, że klient kupujący cokolwiek domaga się od sprzedającego dowodu zakupu ze zdrapką właśnie. Nie ma więc szarej strefy.
A gdzie podatki? Ano właśnie! Sprzedawcy rowerów faktury w bloczku kiedyś się kończą. Co wtedy? Idzie on do Urzędu Skarbowego po nowy bloczek. A oni nakazują mu zapłacić podatek za sprzedane wcześniej towary. Ot i cała filozofia. Pewnie większość zatrudnionych w owym Urzędzie pracowników to ci, którzy wydają bloczki i pobierają podatki. Podejrzewam, że niskie podatki…
Reasumując:
* klienci chcą od sprzedawcy zdrapek,
* ten musi więc je wydawać,
* gdy wyda wszystkie musi zapłacić podatek.
System ten:
* nie wymaga kontroli,
* steruje się sam,
* wykorzystuje naturalne skłonności Chińczyków do hazardu
* jest prosty i skuteczny.
Chińczycy zdali sobie pewnie sprawę, że przy mnogości transakcji, żaden system biurokratyczny zorganizowany inaczej nie jest w stanie nad tym żywiołem zapanować. I tam podobno jest komunizm… A to nie komunizm tylko wolny rynek. No cóż. Gdy po lasach rosnących na miejscu naszych dzisiejszych miast grasowały niedźwiedzie, oni tworzyli właśnie system służby cywilnej. Na tym polega ich wyższość nad nami? Oni nie myślą doraźnie.
Morał: bez wolnego rynku wszelkie socjalistyczne mrzonki zawsze będą nieefektywne.
Adam Kalicki"

Źródło

środa, 3 listopada 2010

:: zmiany ... ale czy na pewno na lepsze

Rząd mając na względzie między innymi walkę z dziurą budżetową, przeprowadził nowelizację ustawy o podatku VAT, która będzie obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku. 
Nowe stawki wprowadzone są tymczasowo na trzy lata (do 31 grudnia 2013 roku) a wynosić będą 5%, 8% i 23%.
5% stawka obejmie od nowego roku książki i czasopisma specjalistyczne. Aby zapobiec wzrostowi cen żywności podstawowej Ministerstwo Finansów obniżyło z 7 do 5% stawki podatku między innymi na: chleb, nabiał, przetwory mięsne, produkty zbożowe (mąka, kasza, makaron) oraz soki.

Szczegółowy wykaz produktów objętych nowymi stawkami można znaleźć tutaj.

środa, 13 października 2010

:: ta dziura robi wrażenie

Dziura budżetowa deficytem zwana, to zjawisko, z którym niestety większość z nas styka się na co dzień, obserwując swój budżet domowy. Na odpowiednio większą skalę mamy do czynienia z deficytem w państwie, co z kolei pociąga za sobą zwiększanie długu publicznego (wszystkich zobowiązań państwa wobec wierzycieli w kraju i zagranicą). Ministerstwo Finansów co roku dwoi się i troi żeby wymyślić realny plan walki z deficytem. Pomysły na najbliższe lata są śmiałe, jednak czy aby na pewno efektywne? O  pomysłach tych można przeczytać tutaj.
Leszek Balcerowicz, aby uświadomić ludziom i zwizualizować wielkość długu publicznego uruchomił w centrum Warszawy licznik. W chwili uruchamiania licznika dług publiczny wynosił ponad 742 mld złotych, z każdą minutą rośnie o 100 tyś. Złotych (na godzinę 6 mln zł, na dobę 150 mln zł). Patrząc na ten wskaźnik ma się nieodparte wrażenie odliczania bomby zegarowej … i wydaje się, iż wrażenie to wcale nierealne nie jest, niestety.
                                   zdjęcie: Jacek Turczyk/PAP
M.