jak poruszać się po blogu?


Jak poruszać się po blogu?
Po prawej stronie znajduje się lista linków "TEMATY". Są to etykiety zgodne z tematami w podręczniku oraz określenie "Pokój nauczycielski". Po naciśnięciu którejkolwiek etykiety przenoszeni jesteśmy do grupy wpisów związanych z danym tematem. Będą tam ciekawostki, pomysły na urozmaicenie lekcji, ciekawe linki czy krótkie prezentacje dotyczące określonego tematu. Odnośnik "Pokój nauczycielski" prowadzi do notek związanych z pomysłami lub ogólnymi informacjami dotyczącymi przedmiotu podstawy przedsiębiorczości lub sposobami prowadzenia zajęć.
Każdy post można komentować. Komentarze w naszym zamierzeniu mają stanowić cenną wartość dla całego bloga, ponieważ pozwolą poznać Państwa opinie zarówno na temat podręcznika czy jego obudowy, jak również wymienić się doświadczeniami. Dlatego też serdecznie zapraszamy do lektury i zachęcamy do dyskusji.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

:: interaktywnie na zajęciach

Koniec roku to dobry moment na różnego typu podsumowania. Dlatego teksty zamieszczane na portalach ekonomicznych coraz częściej nawiązują do danych statystycznych, również tych z przeciągu kilku ostatnich lat. Niezwykle efektowne jest przedstawianie tak zebranych informacji za pomocą interaktywnych wykresów, które każdy na własne potrzeby może przygotować za pomocą portalu Datawrapper. Jest to niemiecki projekt o charakterze open source, dosyć prosty w użyciu i pozwalający na uzyskanie interesujących zestawień, takich jak to, pokazujące przeciętne wynagrodzenie w poszczególnych województwach.
Myślę, że samo narzędzie warto pokazać uczniom, szczególnie przy omawianiu tematów związanych z inflacją, miernikami ekonomicznymi czy też budżetem państwa, przy okazji niejako ukazując możliwości wykorzystania internetowych aplikacji w procesie nauczania.

niedziela, 22 grudnia 2013

:: Boże Narodzenie 2013

Niech Boże Narodzenie,
zamiast okresem zakupowego szaleństwa
i ciągłej gonitwy za sprawami ciągle jeszcze niezałatwionymi,
stanie się szczęśliwym czasem odpoczynku
i wzajemnej miłości,
a spędzone wspólnie z rodziną i przyjaciółmi godziny
niech będą najpiękniejszym prezentem.

Życzymy Wam wszystkim i sobie nawzajem:
Wesołych Świąt! 

Kasia i Magda, autorki bloga

środa, 18 grudnia 2013

:: świąteczna zanęta

Wiadomo, że czas świąt to również czas zakupów. Przy tak ogromnej konkurencji, firmy musza się bardzo postarać, by klienci zwrócili uwagę właśnie na ich produkt. W walce o klienta prześcigają się w pomysłach, oto niektóre z nich.
Sezon reklamowy w TV zaczyna się gdy przejedzie pierwsza ciężarówka z Coca Colą.
 

Oczywiście najlepsze nawet hity mogą się w końcu znudzić, więc firma promuje już nowy song
 

Podejrzany brodacz na zakupach w Ikei, podejrzany oczywiście dla dorosłych, bo dzieci rozpoznają w nim tego jedynego.
 
Wzruszającą historię o misiu, który omal nie przespał Wigilii, zafundowała nam brytyjska sieć detaliczna John Lewis. Animacja zrealizowana przez agencję Adam & Eve DDB jest w stylu Disneya (w jej produkcji brali udział współtwórcy „Króla Lwa”), jednak łączy technikę 2D, 3D oraz animację poklatkową.

W czasie świąt ludzie chętniej się dzielą, więc dobrze wykorzystać ten czas. UNICEF promuje swoją akcję i zachęca do klikania w swoje banery reklamowe wykorzystując wizerunek Chrystusa, Matki Teresy i Ghandiego. Mogłoby wydawać się to niektórym niesmaczne, ale w tym wypadku można to zaakceptować.


Piżamy występujące w kolejnym spocie wcale tych piżam nie reklamują. To reklama Greenroom Communications – domu produkcyjnego i agencji interaktywnej założonej przez małżeństwo Holdenress z Raleigh w USA.
 


Kolejnym ciekawym pomysłem, trochę uszczypliwym jest reklama domu towarowego Harvey Nichols. W spocie „Sorry, I spent it on myself” obdarowywani otrzymują drobne gadżety (wykałaczki, kamyki z kolekcji „Authentic Lincolnshire Grave”), gdyż – zgodnie z tytułem – ich bliscy wydali pieniądze przeznaczone na prezent na własne zachcianki. Co ciekawe te gadżety na prawdę były dostępne do kupienia, ale tylko przez moment, bo rozeszły się jak świeże bułeczki
 

Z naszego rodzimego podwórka można podać przykład firmy Orange. Vlogerzy zaczepiali klientów pytając ich o świąteczne zakupy dla ich bliskich, w międzyczasie kupując dodatkowe prezenty w podobnych klimatach i wręczając zaskoczonym rozmówcom.
 

Poprzednia akcja jest bardzo podobna do akcji linii lotniczych WestJet, która okazała się ogromnym sukcesem.
 
 

I na koniec, ten który nie czeka na święta, bo to święta czekają na niego. Pamiętacie reklamę volvo w której wystąpił Jean Cloud Van Damme, to co zrobił Chuck Norris bije tamtą na głowę.

 

niedziela, 15 grudnia 2013

:: Nobel dla przedsiębiorców

Ta nagroda to swoisty Nobel w dziedzinie przedsiębiorczości. Jest przyznawana tym, którzy szczególnie wyróżniają się na polu tworzenia nowych produktów i usług, nie boją się ryzyka i zarządzają firmami uznawanymi za wiodące na rynku. Mowa o tytule Entrepreneur Of The Year (Przedsiębiorca Roku), przyznawanym przez kapitułę konkursu organizowanego od 1986 roku przez EY (dawniej Ernst & Young). W finale, odbywającym się tradycyjnie w czerwcu w Monte Carlo, spotykają się zwycięzcy lokalnych czyli krajowych edycji konkursu z ponad 50 państw. W przyszłym roku w Monaco o palmę zwycięstwa powalczy Andrzej Wiśniowski, właściciel firmy Wiśniowski, największy polski producent bram garażowych i wjazdowych oraz systemów ogrodzeniowych. Na polskim rynku działa od 1989 roku, a jego wyroby zyskały uznanie w kraju i za granicą. Czy ma szansę zyskać zaszczytny tytuł EY Entrepreneur Of The Year 2014? Nie da się ukryć, że w konkursowe szranki stają najlepsi, o czym może świadczyć przykład ubiegłorocznego zwycięzcy. To Hamdi Ulukaya, działający na rynku amerykańskim producent greckiego jogurtu, sprzedawanego pod marką Chobani. Swoją biznesową przygodę rozpoczął w Nowym Jorku w 2007 roku, zatrudniając jedynie 5 pracowników. Po 6 latach działalności w Chobani pracuje 3 tysiące osób, a firma osiągnęła roczną sprzedaż o niebagatelnej wartości 1 miliarda dolarów.

środa, 11 grudnia 2013

:: banki zarabiają

Narodowy Bank Polski w najnowszym „Raporcie o rozwoju systemu finansowego” pokazuje, że w polskim sektorze usług bankowych jest drogo. Ten biznes w naszym kraju sie opłaca, bo opłaty pobierane od klientów są wysokie. Pomimo panującego na świecie kryzysu, instytucje finansowe w Polsce notują wysoką zyskowność. Firmy ubezpieczeniowe zanotowały w 2012 r. wskaźnik rentowności na poziomie 20% i jak podaje NBP, liczona w ten sposób zyskowność wśród statystycznej polskiej firmy wyniosła w 2012 r. zaledwie 8% i w ostatnich latach tylko sporadycznie przekraczała 10%. Podobną rentownością, co firmy ubezpieczeniowe, mogą pochwalić się powszechne towarzystwa emerytalne (PTE), czyli prywatne instytucje, które zarządzają otwartymi funduszami emerytalnymi (OFE). Mimo ogromnej konkurencji, nieźle radzą sobie też działające w Polsce banki. W 2012 r. wypracowały zysk na poziomie 13%, czyli niemal tyle samo, co w dwóch poprzednich latach, ale zdarzało się (2007 i 2008 r.), że rentowność przekraczała 20%. Zdecydowanie najlepszym interesem jest jednak prowadzenie towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI). Według danych NBP, w 2012 r. zarobiły one na czysto niespełna 32%, a bywały lata (np. 2008 i 2010), kiedy rentowność przebijała 40%, a nawet zbliżała się do 80% (2007 r.). Tak dla porównania przez ostatni rok WIG20 nie dał inwestorom żadnego zysku,  spadł dokładnie o 0,25 proc. rok do roku.
W minionym roku najmocniej powiększyły się aktywa funduszy inwestycyjnych – poszły w górę o 28,4 proc. (ze 117,8 do 151,3 mld zł). Dość mocno rosną też firmy ubezpieczeniowe, zarządzane przez nie aktywa powiększyły się o 11,4 proc. (z 146,1 do 162,7 mld zł). Zdecydowanie wolniej rosną natomiast oszczędności polskich firm i gospodarstw domowych gromadzone w bankach komercyjnych – poszły w górę o 4,1 proc. (z 1187,9 do 1236,6 mld zł), jednak nadal banki są zdecydowanie największą częścią sektora finansowego w Polsce.

niedziela, 8 grudnia 2013

:: coś za coś

Wydaje się, że wszechobecny kryzys powoli „odpuszcza”, a gospodarcza koniunktura powoli zaczyna nabierać rumieńców. Jednak w krajach Europy Południowej konsumenci nadal nie są w stanie zapłacić  na zaspokajanie wielu potrzeb. Spektakularnym przykładem takiego stanu rzeczy jest Volos, grecka miejscowość, leżąca między Salonikami a Atenami. W ostatnich latach rozporządzalny dochód jej mieszkańców spadł niemal o połowę. Skutki natychmiast stały się widoczne – ludzie, jak w każdej kryzysowej sytuacji, zaczęli uciekać od pieniądza i korzystać z wymiany barterowej. Żywność za usługę fryzjerską, ubrania za sprzęt AGD, zajęcia z jogi za serwis komputerowy – przykłady można mnożyć. Grunt, że wymiana „coś za coś” po prostu działa.
Z tego założenia wyszli również inicjatorzy tzw. barter week, którzy zaobserwowali, że konsumenci nie są zainteresowani posezonową obniżką cen i najzwyczajniej w świecie rezygnują z płatnego wypoczynku. Postawili zatem na oferty bezgotówkowego skorzystania z noclegu w pensjonacie lub  hotelu, zapłatą mogły być lekcje gry na instrumentach, muzycznych, konfitury domowej roboty, pobyt w SPA lub wycieczka do Rzymu. Stworzono specjalny portal, na którym zebrano zarówno propozycje miejsc noclegowych, jak również akceptowalne formy zapłaty. Każdy z użytkowników mógł również zaproponować własny pomysł na realizację płatności.  Taka forma okazała się strzałem w dziesiątkę, ponad włoskich 800 hoteli i pensjonatów zdecydowało się na przedłużenie akcji i oferowanie barterowych noclegów przez cały rok. W końcu puste pokoje oznaczają stratę, a wymiana barterowa pozwala ją ograniczyć. I o to chodzi!

piątek, 6 grudnia 2013

:: reklamacja na Facebooku

Muszę zadzwonić z reklamacją, miły głos w telefonie informuje mnie że mam do wybory 8 cyferek, klikam we właściwą, tam gra ładna melodyjka i kolejny wybór, chwile się zastanawiam, klikam 3, znowu melodyjka i już po chwili komunikat: połączenie nie może być zrealizowane, proszę poczekać na konsultanta. Znacie to? Na szczęście czasy się zmieniają, tak jak i formy załatwiania reklamacji. Okazuje się, że najszybciej problem można załatwić przez Facebooka Wszyscy zobaczą z czym mam problem, a w interesie marki będzie jak najszybsze go załatwienie.
Przekaz z mediów społecznościowych można podzielić na dwie kategorie: firmy gadające i firmy słuchające Te pierwsze zalewają nas informacjami zgodnie z wczesnej przyjętym kierunkiem, te drugie wsłuchują się uważnie w potrzeby klientów i dostarczają im właśnie tego czego potrzebują. Okazuje się, że dzięki social media klienci potrafią wręcz wymusić na firmie zmianę polityki wobec nich. Najgłośniejszym polskim przykładem jest profil antync+. Gdy nowa marka NC+ wchodziła na rynek po połączeniu platformy N i C+, oferta która skierowała do klientów nie tylko nie przypadła im do gustu, ale wręcz ich oburzyła. Fala krytyki na profilu antync+ i ogromna ilość rezygnacji z umów zmusiła firmę do zmian.
Dla wielu firm sprawna obsługa strony np. na Facebooku, na której klient będzie mógł załatwić swoją sprawę czy uporać się z problemem okazuje się o wiele tańszym rozwiązaniem niż zwiększenie obsady Call center. Poza tym sprawne działanie w takim miejscu na pewno będzie doceniane przez zainteresowanych i dobra nowina pójdzie dalej w ludzi. Nie od dziś wiadomo, że dobra opinia znajomego jest najlepsza formą reklamy no i najtańszą.

niedziela, 1 grudnia 2013

:: parasol ochronny

Ponad rok temu, 27 października 2012 r., spółdzielcze kasy oszczędnościowo – kredytowe zostały objęte państwowym nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Od 29 listopada bieżącego  pojawił się też nowy parasol ochronny. Klienci SKOK-ów mogą spać spokojniej, gdyż ich pieniądze powierzono pieczy Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Oznacza to, że każdy, kto zdeponował do 100 tysięcy euro ma gwarancję odzyskania w ciągu 20 dni roboczych całości swojego wkładu również w  razie bankructwa spółdzielczej kasy. Trzeba jednak pamiętać, że wspomniana możliwość dotyczy jedynie wpłat na konto lub lokat, a nie ma nic wspólnego z ryzykownymi produktami finansowymi, takimi jak jednostki  funduszy inwestycyjnych, produkty  ubezpieczeniowe czy  konta maklerskie. To z pewnością dobra wiadomość, biorąc pod uwagę fakt, iż połowa działających kas ma bardzo niski współczynnik wypłacalności, który zgodnie z przepisami ustawy powinien wynosić 4%. SKOK-i obsługują 2,6 mln klientów, którzy zostawili w nich 17 mld zł.

czwartek, 28 listopada 2013

:: co nas czeka w 2014 – trendy

1. Komputerowa odzież
I to nie tylko dla gadżeciarzy, ale dla każdego aktywnego użytkownika. Nowe rozwiązania technologiczne pomogą planować aktywność fizyczną i dbać o konsekwencję w jej uprawianiu. Tym samym po części zastąpią kosztowne porady osobistego trenera. Elektroniczny „tatuaż”, który dostarczy danych o stanie zdrowia (m.in. o pracy serca, mózgu i mięśni), T-shirt mierzący temperaturę i funkcje organizmu – to przykładowe projekty, nad którymi pracują naukowcy i specjaliści od technologii. Rynek takiej odzieży i akcesoriów w 2011 r. był wart 2 mld dol. Według przewidywań Landor Associates, do 2016 r. ma przynieść zyski na poziomie 6 mld dol.

2. Mężczyźni w kobiecych rolach
I wcale nie chodzi o nieprzyzwoitości. Coraz częściej role w gospodarstwach domowych się odwracają. Kobiety stają się tymi, które zarabiają pieniądze, a mężczyźni zajmują się domem czy opieką nad dziećmi. Dla przykładu, Dove wprowadził linię produktów Men+Care, a amerykańska firma DadGear zaprojektowała linię toreb dla ojców. Są one wyposażone w udogodnienia przydatne przy opiece nad dziećmi, np. przegródki na pieluchy.

3. Opakowania dwukrotnego użytku
Dla wielu marek dbanie o ekologię musi się opłacać, więc powstają opakowania które można wykorzystać do własnych celów. Duńska firma sprzedaje żarówki w opakowaniach, z których każdy klient może zrobić klosz na lampkę. Lu – francuska marka ciastek – wprowadziła natomiast pudełka, które po odpowiednim złożeniu stają się zabawkami dla dzieci.

4. Przyciągająca moc nowej marki
Nowe jest lepsze, bo jest nowe. Przynajmniej niektórzy tak to postrzegają. Okazuje się że jest ich nie mało i nowe marki znajdują swoich odbiorców. Ten trend jest zauważalny szczególnie w krajach rozwijających się. W Motors, marka luksusowych samochodów z Bliskiego Wschodu, powstała w lecie 2012 r. – i cieszy się popularnością nawet bez stojącej za nią historii. W Południowej Afryce natomiast mobilna aplikacja do przesyłania wiadomości, 2go, ma większą liczbę użytkowników niż Facebook.

5. Marki luksusowe w nowych odsłonach
W walce o klienta, znane luksusowe marki zmieniają swój profil odbiorców, zgodnie ze stwierdzeniem, że kupujący nie ma płci. Typowo męską marką, która skierowała ofertę także do kobiet, jest Johnnie Walker. Producent whisky postawił na promocję nowoczesnego stylu oraz takie akcentowanie cech produktu, by uchodzić za markę dla odbiorcy niezależnie od płci.
6. Social media rosną w siłę

Już dziś można zaobserwować, że social media przestały być nowinką, a stały się normalnym narzędziem biznesowym. Marki, posługując się przede wszystkim treściami obrazkowymi, będą zwiększały zaangażowanie fanów i inspirowały społeczność do udostępniania treści.

7. Marka jest tym, co robi
Coraz większe znaczenie będą miały działania firm, a je tylko hasła. Poza emocjonalnym przywiązaniem do produktów i usług – o lojalności konsumentów względem marki zdecyduje kultura organizacyjna firmy. Przykładem mogą być linie lotnicze Southwest, które prowadząc rekrutację podkreślały, że chcą zatrudniać szczęśliwych ludzi.

źródło

środa, 20 listopada 2013

:: co z tą emeryturą

ZUS czy OFE? Młodzi jakoś nie przywiązują do tego uwagi. Decyzje podejmowane dzisiaj mają przynieść efekty w dalekiej przyszłości, więc wielu wcale o tym nie myśli.
Z sondażu zrealizowanego przez TNS Polska na zlecenie tygodnika „Polityka” wzięły udział 1122 osoby w wieku 20-35 lat. Aż 80 proc. ankietowanych uważa, że odprowadzane składki emerytalne to pieniądze, które w dużej mierze są marnowane i nie trafią ani do obecnych, ani do przyszłych emerytów. W to, że państwo będzie w stanie zapewnić im emerytury w przyszłości, wierzy tylko 13 proc., a 78 proc. uważa, że wysokość ich emerytury w ogóle nie będzie związana z kwotą, którą włożą do systemu, lecz o wszystkim ich zdaniem zadecyduje przyszły rząd. Co więcej, 46 proc. młodych, którzy wzięli udział w badaniu, nie zgodziło się ze stwierdzeniem, że składki emerytalne odprowadzane od zarobków są wyrazem solidarności społecznej (32 proc. potwierdziło tę tezę, a 23 proc. nie miało zdania). Tylko 35 proc. pytanych uważa, że odprowadzanie składek emerytalnych jest gwarancją podstawowego bezpieczeństwa w podeszłym wieku.

Sonda: Co studenci wiedzą o zmianach w OFE

Młodych, z oczywistych powodów interesuje bardziej to jaka pracę mogą dostać i ile w niej zarobią teraz.
źródło

niedziela, 17 listopada 2013

:: pierwszy w metrze

Kiedy blisko dwa lata temu czytałam doniesienia  o tym  sklepie:


sama technologia wykorzystywana podczas zakupów wydawała się tak odległa i nierzeczywista, że projekt koreańskiego Tesco wydawał się być rodem z filmu science-fiction.
Jednak w dobie globalizacji rozwój technologiczny postępuje z astronomiczną prędkością. Pomysły, które jeszcze do niedawna wydawały się kompletnie futurystyczne, coraz częściej stają się rzeczywistością, by za kilka lat stać się powszechnie stosowanym rozwiązaniem. Tak też stało się w przypadku wirtualnego sklepu rodem z Seulu. Od 5 listopada podobny funkcjonuje na stacji Centrum warszawskiego metra. Na ścianach umieszczono fotografie sklepowych półek w skali 1:1, wypełnionych towarami. Wygląda to tak:
źródło: gazeta.pl


 
 Procedura zakupu jest niezwykle prosta – po zainstalowaniu bezpłatnej aplikacji Frisco.pl na smartfonie lub tablecie wystarczy sfotografować kod, którym opatrzony jest każdy produkt. Tak wybrane towary trafiają do wirtualnego koszyka, a po zatwierdzeniu transakcji są dostarczone pod wskazany adres w dogodnym dla klienta czasie. Pierwsza dostawa jest bezpłatna – o ile zamówienie opiewa na minimum 100 zł, później cena waha się od 10 do 25 zł, w zależności od wartości koszyka i adresu dostawy. Jeśli w sklepie wydamy ponad 250 zł – Frisco.pl dostarczy zakupy bezpłatnie. Dla mnie bardzo przekonujące są również różne opcje płatności – można zapłacić gotówką lub kartą przy odbiorze ( dostawcy Frisco.pl wyposażeni są w mobilne terminale), można wykorzystać kartę w trybie on-line, lub skorzystać z przelewu. Zatem w drodze do domu można rozpocząć zakupy:  świeże pieczywo, słodycze, napoje czy chemię gospodarczą lub artykuły higieniczne są na zdjęciach, to, czego nie znajdziemy na billboardach – możemy zamówić  w internetowej witrynie sklepu.
Oby więcej takich inicjatyw – mogą nimi być na przykład kody QR w gazetkach reklamowych podrzucanych pod drzwi mieszkania.

czwartek, 14 listopada 2013

:: reklama porównawcza

Reklama porównawcza nad Wisłą jest nadal stosunkowo rzadko wykorzystywaną formą promocji. I nic w tym dziwnego, skoro wiele kampanii od razu spotyka się z ostrą reakcją ze strony porównywanych konkurentów.
Dobre obyczaje
Kwestie reklamy porównawczej reguluje w naszym kraju Ustawa z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. W myśl tej regulacji „Reklama umożliwiająca bezpośrednio lub pośrednio rozpoznanie konkurenta albo towarów lub usług oferowanych przez konkurenta, zwana dalej »reklamą porównawczą«, stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami”.
Najogólniej rzecz biorąc, takie porównanie musi być prawdziwe, czyli opierać się na sprawdzonych informacjach, niewprowadzających konsumenta w błąd. Jakiekolwiek podejrzenie dotyczące uczciwości takiego zestawienia cech różnych produktów czy usług daje podstawę do dochodzenia swoich roszczeń na drodze sądowej, z czego polscy przedsiębiorcy chętnie korzystają.
Z drugiej strony, ubiegłoroczny wyrok w sprawie Tesco – Lidl przypomniał, że zaletą reklamy porównawczej może być dawanie konsumentom wiedzy, na podstawie której mogą oni dokonać lepszego dla siebie wyboru. Oczywiście przy założeniu, że to wiedza rzetelna.
Cała sprawa dotyczyła tego, że Tesco przy półkach z wybranymi towarami zamieszczało informacje o cenach analogicznych produktów u konkurencji, głównie w dyskontach Lidl i Biedronka. O ile sąd pierwszej instancji przyznał rację Lidlowi, który wskazywał na celowe obniżanie cen przez Tesco przy wybranych produktach (obniżka dotyczyła ponad tysiąca pozycji z asortymentu), o tyle już sąd apelacyjny uchylił poprzedni wyrok.
Patrząc na wynik sporu Tesco i Lidla oraz przebieg tegorocznego spięcia pomiędzy siecią Plus i Orange, można przypuszczać, że na polskim rynku pojawi się więcej kampanii promocyjnych opartych na porównaniach.
Telekomy w akcji
Reklamowym thrillerem tej jesieni była konfrontacja Plusa z Orange. Działania zaczepne rozpoczął Plus, inicjując kampanię „Internet w Plusie szybszy od Neostrady”. W jej ramach porównywał on prędkość Internetu stacjonarnego z Orange ze swoim flagowym produktem, czyli LTE. Posłużył się przy tym spotem reklamowym ze słynną, jak się później okaże, Baśką.
 
 

Reakcja Orange była natychmiastowa. Telekom zwrócił się do sądu z wnioskiem o zablokowanie reklam. Plus apelował, by konkurować „na oferty, nie na pozwy”, ale nie zmieniło to decyzji Orange.
Równolegle powstał więc film reklamowy z najsłynniejszymi polskimi brand heroes – Sercem i Rozumem.
 
 
Mimo że finalnie sąd odrzucił wniosek Orange o zablokowanie reklam Plusa, to właśnie „Pomarańczowi” wyszli ze starcia z tarczą, a nie na niej. Film z Baśką zrobił furorę w Internecie, notując ponad milion wyświetleń – przy niecałych stu tysiącach odsłon klipu Plusa.
Na pytanie w sondach internetowych (np. na portalu Gazeta.pl), która reklama była „twoim zdaniem” lepsza, większość ankietowanych wskazała na produkcję z Sercem i Rozumem. Wizerunkowo zyskał Orange, a Plus – niewykluczone, że stracił część przyszłych klientów, myślących o zmianie Neostrady na Internet mobilny.
 
Można przypomnieć też dwie bardzo dobre produkcje z rynku amerykańskiego. Pierwsza to projekt Audi, druga wyszła od BMW.
 
 
 
 
Jak widać mozna to robić na poziomie i z klasą. Mam nadzieje, że ten kierunek będzie sie rozwijał, bo to zawsze miło popatrzeć na pomysłowa rywalizację w walce o klienta.

sobota, 9 listopada 2013

:: dodatni bilans handlowy

Polska w tym roku może osiągnąć dodatni bilans w handlu zagranicznym - przewiduje wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Jeśli się tak stanie, będzie to pierwszy taki wynik w najnowszej historii naszego kraju. Oznacza to że więcej towarów wyślemy za granicę niż sprowadzimy z innych krajów. Według danych GUS deficyt w handlu zagranicznym Polski za osiem pierwszych miesięcy 2013 r. wyniósł 990 mln euro. Rok do roku polski eksport wzrósł o 6,1 proc., a import spadł o 0.9 proc. Programy "Go Azja", czy "Go Africa" przynoszą namacalne korzyści, a polskie firmy odnajdują się na tych rynkach. Niestety okazuje się, że ni eksportujemy zbyt wielu innowacyjnych towarów, a automatyzacja procesów przemysłowych powoduje, że coraz trudniej tworzyć miejsca pracy. Kryzys w UE spowodował, że polscy przedsiębiorcy zaczęli zwiększać sprzedaż na rynki pozaunijne. W pierwszym półroczu tego roku zauważalna była ciągle tendencja do szybszego wzrostu eksportu na rynki rozwijające się i słabiej rozwinięte (o 17,3 proc.). W tym samym czasie nasza sprzedaż na rynki rozwinięte zwiększyła się jedynie o 3,7 proc. Do tego stanu przyczynił się znacznie przemysł spożywczy, w którym od lat notujmy dodatni bilans handlowy. By odczuć korzyści z tego stanu, sytuacja przewagi eksportu nad importem musi utrzymać się przez kilka lat.
źródło

niedziela, 3 listopada 2013

:: jak zmierzyć dobrobyt?

Według londyńskiego Instytutu Legatum na dobrobyt obywateli składają się i pieniądze, i jakość życia, i dobre samopoczucie, zatem istnieje ścisły związek między wysokością dochodu  a satysfakcją z życia prowadzonego trybu egzystencji. Podobno wszystkie te obszary można zmierzyć i ująć w wielkościach liczbowych – przynajmniej tak twierdzą specjaliści wspomnianego instytutu. Dlatego też w oparciu o analizę danych, pozyskanych  z różnych źródeł, m.in.  The Gallup Organization czy Banku Światowego, pracownicy Legatum Institute po raz kolejny, już siódmy, opracowali raport „Legatum Prosperity Index 2013”, ukazujący dobrobyt w 142 państwach świata, które ogółem zamieszkuje za 96% światowej populacji i w których wytwarza się 99% światowego PKB. Według zamieszczonych wyników najlepiej żyje się Skandynawom – po raz piaty na pierwszym miejscu rankingowej listy znalazła się Norwegia. Tuż za nią uplasowały się: Szwajcaria, Kanada, Szwecja i Nowa Zelandia.
„Drogę do dobrobytu” w obrazowy sposób przedstawia poniższa infografika:
źródło: http://www.prosperity.com/

Warto dodać, że Polska uplasowała się na 34. miejscu, tuż za Kostaryką , Włochami i Kuwejtem i jest zaliczana do krajów o pozycji średniej-wyższej. Graficzny obraz całości rankingu prezentuje mapa dostępna tutaj. Wyraźnie widać na niej również poszczególne czynniki wpływające na dobrobyt każdego kraju: gospodarkę, przedsiębiorczość i możliwości zarządzania, edukację, zdrowie, bezpieczeństwo, wolność i kapitał społeczny.

środa, 30 października 2013

:: Master Card na odciski


Oczywiście nie chodzi o nowa maść na odciski, tylko o kolejny pomysł na inwigilowanie, tzn. ułatwianie życia klientów. Master Card właśnie dołączył do FIDO, a ten twór to organizacja non-prfit utworzona w 2012 oficjalnie w celu ułatwienia życia wszystkim ludziom na świecie, wszystkim którzy teraz borykają się z tym, że muszą używać haseł dla swojego bezpieczeństwa. By im ulżyć FIDO chce opracować i wdrożyć globalny system identyfikacji biometrycznej, opierający się na skanowaniu odcisków palców, siatkówki oka, aż po testy DNA zapewne. Wszystko po to by chronić nasze dane przed niepowołanym dostępem i pewnie też do wykorzystania w walce z terroryzmem.
I to wcale nie fikcja czy utopia. To się już dzieje, jak pewnie wiecie nowe telefony z jabłuszkiem Apple iPhone 5s mają wbudowany skaner linii papilarnych, bo to by nikt nie mógł używać naszego aparatu. Tak przy okazji można wspomnieć, że to zabezpieczenie zostało złamane w ciągu 2 tygodni.
W obliczu ostatnich doniesień o totalnej inwigilacji przez instytucje amerykańskie nasuwa się pytanie: czy aby na pewno czytniki naszych danych biometrycznych są dla naszego bezpieczeństwa, czy ktoś potrzebuje rozszerzyć swoją bazę danych na nasz temat?
Wprawdzie Apple nie jest częścią FIDO, ale Google jest, więc ich czytniki które niechybnie wystąpią w nowych urządzeniach z androidem tez będą częścią FIDO.
I nie da się tego już zatrzymać, bo zawsze będziemy kupować nowe telefony, zawsze będziemy używać kart kredytowych i z czasem uznamy że łatwiej przyłożyć kciuk niż pamiętać te wszystkie piny, hasła czy inne numerki. Takie czasy.

środa, 23 października 2013

:: czy masz ślepotę banerową


To nie żaden wymysł, naprawdę istnieje takie zjawisko. Ślepota banerowa, czyli nieświadome ignorowanie na stronach internetowych elementów wyglądających jak reklamy, dotyczy już znacznej części użytkowników Sieci. Firma Sticky Research przebadała ponad 500 klientów, którzy obejrzeli reklamy 24 marek, a wskaźnik dostrzegalności wahał się między 9 a 41 proc. – średnio wyniósł zaledwie 23 proc. To mało, a to oznacza straty dla firm.
Historia reklamy w Internecie jest krótka, pierwszą umieszczono w 1993 roku i była to reklama kancelarii prawnej z Doliny Krzemowej. Dopiero rok później firma AT&T umieściła swój baner reklamowy na stronie na stronie magazynu „Wired”. To były początki Internetu i do końca lat 90 panowała opinia, że skuteczna reklama musi być duża i wyraźna. Dopiero, gdy zaczęto na poważnie badać postrzeganie banerów reklamowych odkryto zasady które pozwalają w znaczny sposób podnieść ich zauważalność przez co zwiększyć wpływy reklamodawców.
Okazało się, że znak marki jest lepiej oceniany, gdy mieści się na prawo od zdjęcia, a w reklamie z tekstem – na lewo od części tekstowej. Czemu tak się dzieje? To wina mózgu, nasze nerwy wzrokowe krzyżują się, bodźce umieszczone w lewej części pola widzenia przesyłane są do prawej półkuli mózgowej. Bodźce wzrokowe umieszczone po prawej stronie przekazywane są do półkuli lewej. Bardziej skomplikowane bodźce słowne przetwarza głównie lewa półkula, a bodźce obrazowe półkula prawa. Proste bodźce, takie jak krótkie słowa czy schematyczne rysunki, są przetwarzane przez obie półkule z jednakową skutecznością.

 
Schemat półkulowego przetwarzania informacji wzrokowej; źródło: T. Tyszka, A. Falkowski, Psychologia zachowań konsumenckich, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2009, s. 122.

W pewnym zakresie odbiór reklam jest wynikiem naszych preferencji, ale jak widać na powyższym przykładzie, wystarczy podać nam ją w odpowiedni sposób byśmy reagowali tak jak chce nadawca. Ślepota banerowa być może jest obroną mózgu przed natłokiem reklam. Gdy znajdą na to skuteczny sposób, mózg znajdzie kolejny sposób i tak toczy się to dalej. Nie dajcie się manipulować, bądźcie świadomi.

niedziela, 20 października 2013

:: dane w skali makro

Właściwie poniższa infografika mówi sama za siebie – to prognozy wskaźników makroekonomicznych przygotowanych przez grupę analityków zatrudnionych w różnych instytucjach: począwszy od uczelni, poprzez przedsiębiorstwa branży finansowej, na związkach zawodowych skończywszy.
źródło: www.gazetaprawna.pl
Trzeba przyznać, że wskazania wyglądają dosyć optymistycznie – nawet w skrajnych wersjach, zacieniowanych kolorem fioletowym. I choć pokazane wskaźniki makroekonomiczne sięgają tylko 2015 roku to widać, że spadkowy trend PKB mamy już za sobą – teraz ma być już tylko lepiej.

czwartek, 17 października 2013

:: tablet w restauracji


Ktoś mógłby powiedzieć - co to za nowość? Od jakiegoś już czasu wszelkiej maści lokale kuszą nas darmowym dostępem do internetu, więc każdy z klientów może spokojnie bez obciążania limitu transferu używać do surfowania komórki, laptopa czy właśnie tabletu. Ale w tym przypadku chodzi o tablety oferowane na miejscu i nie służące tylko o przeglądania sieci.
Nie o dziś wiadomo, że jesteśmy coraz bardziej przywiązani do swoich  elektronicznych gadżetów. Wystarczy rozejrzeć się w autobusie na ulicy czy w parku. Wiele osób korzysta w tych miejscach z telefonów (np. grając czy słuchając muzyki) tabletów czy czytników e-booków. Firma Chili’s Grill & Bar postanowiła wykorzystać ten fakt i 6 miesięcy temu wprowadziła na próbę do swoich 180 lokali tablety Ziosk. Właśnie ogłoszono wyniki eksperymentu - są one obiecujące, więc właściciel lokali zamierza wprowadzić je do wszystkich swoich barów. A jest ich sporo bo 1500 w 33 krajach.
Przychodzimy do lokalu, tablet jest na stole i wyświetla menu, nie musimy czekać na kelnera. Oczywiście menu najpierw oferuje przystawki więc konsumując je można  zastanowić się nad daniami głównymi. Gdy wszyscy zjedli, nadal było miejsce na jakiś deserek, a kto oprze się apetycznym słodkościom wyświetlanym na ekranie. Okazało się że sprzedaż przystawek wzrosła o 20%, deserów o 30% a w wraz z nimi wzrosła również sprzedaż kaw.
Oczywiście by w pełni wykorzystać możliwości tabletu, można dziecku włączyć jakąś grę by spokojnie dokończyć obiad, zrobić sweet focie rodzinną i wrzucić ją na Facebooka czy Instagram. Urządzenie posiada również czytnik kard kredytowych, więc w dowolnym momencie możemy uregulować rachunek. Program obsługujący płatności domyślnie proponuje 20% napiwku, ale kwotę tą można w dowolny sposób zmienić. Gdy się rozliczymy, nad stolikiem zapala się zielona lampka, jest to znak dla obsługi, że stolik za chwilę będzie wolny.
Wprowadzenie tabletów, nie spowodowało spadku zatrudnienia wśród kelnerów. Nadal witają oni gości sadzają przy stolikach czy przynoszą dania. Jak widać można wykorzystać elektronikę, tak by wszyscy byli zadowoleni.

poniedziałek, 14 października 2013

:: 14 października

14 października - Dzień Edukacji Narodowej – to czas na złożenie życzeń… Zatem:

samych wspaniałych szkolnych dni, sukcesów w pracy z uczniami, inspiracji na co dzień, optymizmu i pogody ducha oraz nieustannej dumy z „bycia nauczycielem”, 
tak widocznej w prezentowanym poniżej materiale filmowym...

źródło: przygotowany przez grupę Superbelfrzy RP (www.superbelfrzy.edu.pl) – licencja CC-BY-SA.

Właśnie tego Wam (i sobie nawzajem) życzymy!
Katarzyna i Magda -autorki bloga

niedziela, 13 października 2013

:: oszczędzanie

Podobno, jak stwierdził Robert Kiyosaki, inwestor, biznesmeni i autor książek traktujących o motywacji, „Bogactwo to stan umysłu a nie konta”. Jednak w powszechnym przekonaniu gromadzenie pieniędzy umożliwia utrzymanie określonej stopy życiowej, świadczy o prestiżu, pozwala na pewną swobodę w planowaniu wydatków. I chociaż z definicji oszczędzanie nie jest nastawione na pomnażanie zasobów finansowych, to jednak wpływa na zachowanie wartość zgromadzonych środków. Jak wygląda problem rezygnacji z bieżącej konsumpcji i odkładania na przyszłość niewykorzystanej gotówki w wykonaniu Polaków? – o tym traktuje raport niezależnego instytutu badawczego MillwardBrown przygotowany dla Banku Millenium. Płynące z niego wnioski są zaskakujące: po pierwsze aż 37% z nas nie ma żadnych oszczędności i żyje z dnia na dzień. Jedna czwarta populacji oszczędziła co najwyżej dwukrotność miesięcznych poborów, co dziesiąta osoba zgromadziła kwotę odpowiadającą poziomowi dochodów z dziesięciu miesięcy.
Strukturę oszczędności przedstawia poniższy wykres:
źródło: http://forsal.pl

Po drugie – mimo, że dostrzegamy potrzebę oszczędzania – tak deklaruje blisko połowa społeczeństwa, to jednak regularność odkładania pieniędzy widać jedynie w przypadku co trzeciego Polaka. Nie wynika to jedynie z faktu zbyt niskich dochodów, często jest skutkiem wielu zbędnych, choć niezbyt kosztownych wydatków, które łącznie składają się na całkiem pokaźną sumę.
W kontekście przytoczonych powyżej wniosków zasadne wydaje się przytoczenie zasad związanych z oszczędzaniem. W skrócie można ująć je w następujące hasła:
  • określ cel – czyli sprecyzuj kwotę, jaką zamierzasz zgromadzić;
  • odkładaj co najmniej 10 % każdych dochodów;
  • pieniądze na oszczędności przekazuj na rachunek lub konto zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia;
  • nie korzystaj ze zgromadzonych środków przed uzbieraniem określonej kwoty.
Proste, prawda?


czwartek, 10 października 2013

:: jak kupić brylant przez telefon


Co pół roku w Hong Kongu organizowane są aukcje dzieł sztuki i klejnotów. Nic dziwnego, że przyciągają zamożnych kolekcjonerów z Chin i innych krajów Azji. Dom aukcyjny Sotheby's wystawił między innymi 118 karatowy brylant, który był licytowany przez dwie osoby telefonicznie. Aukcja nie potrwała długo bo po 6 minutach jeden chętny zrezygnował. I pewnie dlatego osiągnięto kwotę „tylko” 27,3 mln dolarów USA. Do tego trzeba doliczyć prowizję domu aukcyjnego więc w sumie wyszło 30,6 mln.
Sprzedany w poniedziałek brylant jest bez skazy. Kamień ten wydobyto i oszlifowano dwa lata temu w Afryce. Konkretnego kraju pochodzenia nie ujawniono. Przed oszlifowaniem kamień ważył 299 karatów. Jest największym bezbarwnym diamentem, ocenionym przez Gemmologiczny Instytut Ameryki.
Okazuje się, że kolorowe brylanty są droższe. Na tej samej aukcji sprzedano błękitny brylant ważący 7,6 karata. Kamień ten osiągnął 125 milionów dolarów hongkońskich (16,1 mln USD), nie licząc prowizji. Natomiast światowy rekord na aukcji kamieni szlachetnych został ustanowiony w 2010 roku, kiedy londyński jubiler Laurence Graff zapłacił na aukcji 46 milionów USD za różowy brylant ważący 24,8 karata.
Jeśli ktoś chciałby zainwestować swoje oszczędności, to przypominam, że już na aukcji Sotheby's w Genewie wystawiony zostanie różowy brylant ważący 59,6 karata. Udanej licytacji.

niedziela, 6 października 2013

:: kopalnia wiedzy

Nie tak dawno ruszył nowy projekt Głównego Urzędu Statystycznego – portal o enigmatycznej nazwie STRATEG. Jest to swoisty system monitorowania polityki rozwoju – i jako taki będzie prowadzony przynajmniej do 2022 roku. Zebrano w nim dane ze statystyki publicznej oraz innych źródeł, na przykład instytucji naukowych, instytutów i urzędów o zasięgu krajowym i regionalnym, baz danych instytucji i organizacji międzynarodowych. Trzeba przyznać, że w efekcie powstało to niezwykle fajne narzędzie pozwalające na wyszukiwanie i porównywanie blisko 1000 najróżniejszych wskaźników na przestrzeni ostatnich 10 lat. Niewątpliwą zaletą jest możliwość zestawiania ze sobą różnych informacji i pokazywanie ich w formie tabel, wykresów, map czy też złożonych raportów. Jestem pod wrażeniem – bardzo szybko i sprawnie można przygotować aktualne dane potrzebne na zajęcia z młodzieżą – chociażby takie:




Opracowanie własne przy użyciu narzędzi portalu http://strateg.stat.gov.pl/
 lub takie:
Opracowanie własne przy użyciu narzędzi portalu http://strateg.stat.gov.pl/

Oprócz danych stricte liczbowych w zasobach strony znalazły się również definicje pojęć, opisy metodologii pozyskiwania informacji, analizy tematyczne oraz gusowskie raporty. Istna kopalnia wiedzy, którą warto wykorzystać na zajęciach. 

środa, 2 października 2013

:: dług publiczny na bilbordach


Są oficjalne komunikaty i pisma. Są tez propagandowe statystyki i wykresy. Ogólnie dostępne dane można pokazywać i interpretować w dowolny sposób.
Jawny dług publiczny przekracza 57 proc. PKB, ale wraz z częścią ukrytą sięga 193% PKB - szacuje Fundacja Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza. W poniedziałek na billboardach w centrum Warszawy pojawił się licznik długu FOR, uzupełniony o część ukrytą. Będzie wyświetlany na jednym z budynków i trzech tablicach świetlnych w centrum Warszawy. Aleksander Łaszek z FOR tłumaczy, że część jawna została uzupełniona - według metodologii ESA 95 - o sztucznie wyłączone z liczenia długu wydatki Krajowego Funduszu Drogowego, co oznacza jego wzrost do 57,3 proc. PKB i o 1400 zł na osobę. Według FOR, obecnie ten dług przekracza 25 tys. zł na mieszkańca i wynosi ogółem prawie 936,5 mld zł.
Leszek Balcerowicz wyjaśnia, że dług ukryty to zobowiązania legislacyjne niemające pokrycia w papierach skarbowych. Tak jak jawny, tak i ukryty dług w pewnym momencie zaczyna zagrażać rozwojowi. Podkreślał, że rząd, realizując ostatni pomysł w sprawie kapitałowego filara systemu emerytalnego doprowadzi do krótkotrwałego zmniejszenia części jawnej długu, ale niczego to nie zmienia w części ukrytej, gdzie zapisane są m.in. przyszłe zobowiązania emerytalne.
Wiadomo, że politycy zabiegają o popularności przy pomocy sloganów i pustych haseł, a to nie jest typowa cecha demokracji. Opinia publiczna powinna przeciwdziałać takiemu stawianiu sprawy przez polityków. Czy głos ludu okaże się ważniejszy o głosy ludzi przez ten lud wybranych – czas pokaże.
Źródło

poniedziałek, 30 września 2013

:: ranking światowych marek

Best Global Brand to przygotowywany rokrocznie przez firmę Interbrand ranking najcenniejszych światowych marek. Od 2000 roku, czyli od początku stworzenia klasyfikacji, niepodzielnie królowała na nim Coca-Cola jako najbardziej dochodowa marka na świecie. Jednak dzisiejsze doniesienia są z lekka zaskakujące – w zestawieniu zaszły bardzo istotne zmiany. Prymat pierwszeństwa przypadł koncernowi Apple, którego markę wyszacowano na 98,3 miliarda dolarów. W porównaniu z rokiem 2012, kiedy to firma z nadgryzionym jabłkiem w logo trafiła na drugie miejsce rankingowe, oznacza to  aż 28 procentowy wzrost. To jednak nie wszystko, Coca-Cola, z wartością na poziomie 79,2 miliardów dolarów spadła na trzecią pozycję – tuż przed nią uplasował się Google, atakując z ubiegłorocznej czwartej pozycji. A oto pełny TOP 100:


źródło: wyborcza.biz na podstawie http://www.interbrand.com/


Należy podkreślić, że swoją wycenę marki Interbrand opiera przede wszystkim na wynikach finansowych opisanych w sprawozdaniach spółki i łączy je z analizą zmian rynku, określając rolę brandu w generowaniu zysków i strat.


piątek, 27 września 2013

:: zawodowa dziesiątka


Forbes.kariera.pl opublikował listę 10 najlepszych zawodów 2013


"1. E-commerce Manager
Innowacyjne kanały sprzedaży liczą się szczególnie w czasach wzmożonej konkurencji. Coraz więcej firm masowo uruchamia kanał sprzedaży internetowej, który znacząco wzmacnia, a niekiedy zastępuje sprzedaż stacjonarną.
Dodatkowo innowacyjne kanały są bardziej opłacalne pod względem kosztowym, dlatego osoby, które mają doświadczenie w rozwoju e-commerce, są obecnie „złotem" na rynku pracy
2. Specjalista ds. e-marketingu
O ile specjaliści ds. marketingu, nie mają zbyt wielu ofert na rynku pracy, o tyle fachowcy od e - marketingu mogą w nich przebierać. Wiele firm decyduje się na wzmocnienie działu marketingu o dodatkowych pracowników specjalizujących się w kanałach online, inne bardziej nastawione na oszczędności wręcz przenoszą budżety marketingowe z działań standardowych na internetowe.
3. Programista
Masowe zapotrzebowanie na informatyków jest z pewnością trendem stałym, ale również wzrostowym. Jest to między innymi wynikiem rozwoju innowacyjności, która umożliwia usprawnienie procesów oraz optymalizację kosztów. Profile szczególnie poszukiwane to programiści specjalizujący się w Java, .NET oraz C++ .
4. Specjalista ds. zakupów z doświadczeniem międzynarodowym
Wiele międzynarodowych korporacji decyduje się stworzyć w Polsce globalny dział zakupów, który pracuje na rzecz innych krajów. Wzrost zapotrzebowania dotyczy zarówno stanowisk z obszaru strategicznych zakupów, jak i procesów operacyjnych.
W przypadku stanowisk operacyjnych, w związku z obsługą innych krajów wymogiem jest biegła znajomość języków obcym. Dużym atutem jest również doświadczenie w pracy na rynkach międzynarodowych.
5. Konsultant SAP
Dobrym sposobem na optymalizację kosztów oraz usprawnienie procesów jest system IT. Korzyści z wykorzystania takich narzędzi dostrzegają coraz częściej nie tylko duże korporacje, ale również mniejsze rodzime podmioty. Pomimo cięć w innych obszarach nie szczędzą na odpowiedni system oraz działania związane z jego wdrożeniem. Oczywiście jednym z najbardziej popularnych jest system SAP. Obecnie zapotrzebowanie na konsultantów SAP jest na tyle duże, że niejednokrotnie sprowadza się fachowców z odpowiednią wiedzą z zagranicy.
6. Logistyk z wiedzą branżową
Kolejnym sprawdzonym sposobem na zwiększenie przewagi konkurencyjnej jest wąska specjalizacja. Kiedy mamy wielu dostawców na rynku, chcemy współpracować tylko z najlepszymi, a ci muszą się wyróżnić wiedzą ekspercką przydatną w naszej branży. Dlatego operatorzy logistyczni rozwijają się w kierunku największego wyspecjalizowania. Skupiają się na obsłudze podmiotów z konkretnej branży i tym samym dążą do uzyskania pozycji lidera np. w obsłudze firm z branży farmaceutycznej. Dlatego doświadczony logistyk specjalizujący się w obsłudze firm z konkretnego obszaru jest poszukiwanym pracownikiem wśród operatorów.
7. Specjalista ds. wynagrodzeń i benefitów
W trudnych czasach wiele firm zamraża procesy rekrutacyjne, starając się zmaksymalizować wydajność kadr. Jednocześnie pracodawcy nauczeni doświadczeniem sprzed kilku lat, kiedy zwalniali pracowników, a potem ponosili drastyczne koszty szkoląc nowych, traktują zwolnienia jako ostateczność. Poszukując oszczędności, skupiają się na wydajności i optymalizacji kosztów. Dlatego zwłaszcza w dużych podmiotach osoba, która potrafi wdrożyć wydajną politykę wynagrodzeń oraz benefitów jest niezwykle cennym pracownikiem oraz poszukiwanym ekspertem na rynku.
8. Prawnik, specjalista ds. podatków
Kancelarie nie prowadzą obecnie wzmożonej rekrutacji, walczą o klientów, którzy w trudnych czasach starają się zaoszczędzić na usługach, w tym usługach prawniczych. Jednocześnie otworzenie dostępu do zawodów prawniczych i nagły przyrost liczby aplikantów powodują, że nawet zdobycie stażu w kancelarii nie jest sprawą prostą. Specjalizacją prawniczą, która z pewnością przekłada się bezpośrednio na oszczędności klientów, jest doradztwo podatkowe. Dlatego prawnicy specjalizujący się w tej dziedzinie nie narzekają na brak zajęcia.
9. Specjaliści ds. ubezpieczeń
Międzynarodowe firmy ubezpieczeniowe poszukują nowych rynków, rozbudowują siatkę globalną, a tym samym portfolio klientów. Na nasz rynek w ostatnim roku weszło kilku nowych graczy, którzy obecnie rozwijają siatkę placówek. Ponadto istniejące podmioty poszukują coraz to nowych obszarów i kanałów sprzedaży. Dlatego rynek pracy dostarczy wielu możliwości zawodowych fachowcom od ubezpieczeń.
10. Lingiwista
Poszukując kosztów, firmy rozważają możliwości i strategię w skali globalnej. Polska jest krajem, który umożliwia osiągnięcie „złotego środka" na mapie biznesu światowego. Z jednej strony niższe koszty, w porównaniu z zachodem czy północą Europy, z drugiej strony świetnie wykształcone kadry, kultura pracy i poziom usług, które trudno jest znaleźć w Azji czy Afryce. Nic więc dziwnego, że od kilku lat dostrzegamy masowe inwestycje z sektora nowoczesnych usług dla biznesu. Dodatkowo globalne podmioty koncentrują na naszym rynku coraz więcej procesów. Ponieważ mówimy tu o obsłudze rynków zagranicznych, obowiązkowym kryterium jest znajomość języków obcych. Osoby, które biegle znają języki niszowe, takie jak holenderski, szwedzki czy fiński, mogą liczyć na pełne wdrożenie zawodowe. Pracodawcy wychodzą z założenia, że łatwiej jest nauczyć pracownika zawodu niż języka obcego i wciąż jest to opłacalne. Dlatego lingwiści władający językami obcymi, zwłaszcza niszowymi mogą przebierać nie tylko w ofertach, ale również w specjalizacjach."

Ciekawe jakie będą hity zawodowe na 2014 rok.

poniedziałek, 23 września 2013

:: nowy, giełdowy

Dziś, 23 września 2013 roku warszawska Giełda Papierów Wartościowych rozpoczęła publikowanie nowego indeksu. Oto krótki filmowy materiał promocyjny:
źródło: http://www.gpw.pl/wig30
Nic dodać, nic ująć! Sama kwintesencja zmian na giełdowym parkiecie, a dla nas, nauczycieli materiał do kolejnego ćwiczenia, kształtującego umiejętności zawarte w wymaganiach ogólnych dotyczących podstaw przedsiębiorczości, zgodnie z którymi uczeń "analizuje aktualne zmiany i tendencje w gospodarce (...) Polski". Przytoczony materiał filmowy może stać się źródłem informacji, z którego młodzież wybierze najważniejsze fakty dotyczące indeksu WIG30 i przedstawi je na forum klasy. Można to zadanie przeprowadzić w formie konkursu: kto więcej, lepiej lub szybciej... Zresztą, sami Państwo wiecie, "co z tym fantem można zrobić"!


niedziela, 22 września 2013

:: wypłata w sklepie

W momencie płacenia za zakupy przy pomocy karty płatniczej jej posiadacz może wypłacić gotówkę w sklepie czy innym punkcie handlowo-usługowym. Tak działa cashback: bankowy rachunek obciążany jest kwotą, na jaką opiewa sklepowy paragon powiększoną o wypłacaną gotówkę. Co prawda tą drogą nie można pozyskać dużych sum – jednorazowo nie może ona przekroczyć 200 zł, ale i tak opisywane rozwiązanie jest bardzo wygodne, zwłaszcza dla osób, którym do bankomatu jest „nie po drodze”. Nic więc dziwnego, że popularność cashback z roku na rok rośnie i ciągle przybywa placówek, w których usługę można zrealizować.
Za: forbes.pl
Jednak odsetek osób aktywnie korzystających mógłby być większy – o ile tylko banki, organizacje kartowe, akceptanci i agenci rozliczeniowi podejmą działania na rzecz edukowania Polaków w zakresie możliwości skorzystania ze sklepowych wypłat. Wydaje się bowiem, że wszystkie pozostałe warunki konieczne dla zaistnienia usługi zostały spełnione: cashback swoim klientom oferuje 25 największych banków w Polsce (m.in. ING Bank Śląski, PKO Bank Polski, Millenium Bank, Bank Pekao SA, mBank, MultiBank), a liczne sklepy czy punkty usługowe aktywowały ją u swoich agentów rozliczeniowych. Zatem nic, tylko korzystać!



wtorek, 17 września 2013

:: niezdrowe = nietanie

O podatkach nakładanych na niezdrową żywność słyszy się od jakiegoś czasu. W szczególnym stopniu dotyczy to państw, w których służba zdrowia finansowana z państwowej kasy - przekonująca wydaje się bowiem interpretacja, że niewłaściwe odżywianie powoduje coraz więcej cywilizacyjnych chorób i wyższe wydatki związanie z ich leczeniem. W 2011 podatek „chipsowy”, czy też „hamburgerowy” wprowadziły Węgry, teraz do obłożenia daniną smalcu, słoniny, czekolady, chipsów, słodkich napojów, warzonej soli i tym podobnych przymierza się Łotwa, myślą o tym również organizacje pozarządowe w Wielkiej Brytanii czy Rosji. Z kolei francuskie ministerstwo finansów planuje „dociążyć” podatkiem napoje energetyzujące, e-papierosy, aromatyzowane wina i sztuczne słodziki. Podobne koncepcje rozważane są również w naszym kraju – mocno kibicują im lekarze, aktywnie promujący zdrowy styl życia. Argumenty trudno podważać: konsumpcja „śmieciowego jedzenia” sprzyja otyłości, wywołuje choroby układu krążenia oraz cukrzycę typu 2. Z analizy danych pochodzących z NFZ, ZUS i GUS wynika, że od 2005 roku koszty leczenia cukrzyków systematycznie rosną: w 2009 roku na ten cel wydano 3 mld 287 mln złotych. A to nie jedyny uszczerbek dla budżetu – w przypadku osób chorych znacznie spada produktywność, co nie jest obojętne dla gospodarki i państwowych finansów. Z kolei The Economist szacuje, że roczny koszt opieki medycznej nad osobą otyłą w Stanach Zjednoczonych jest o 700 dolarów wyższy niż w przypadku osoby szczupłej. 
Czy jednak opodatkowanie niezdrowej żywności spełni pokładane nadzieje na większe budżetowe wpływy i, co chyba ważniejsze, utrzymanie wysokiej kondycji zdrowotnej obywateli? Praktyka pokazuje, że niekoniecznie. Duński rząd, który jako pierwszy nałożył daninę na wyroby spożywcze, zawierające ponad 2,3 proc. tłuszczy nasyconych, po dwóch latach przekonał się, że zaproponowane rozwiązanie niewiele zmienia w kwestii spożycia, zaś osłabia rodzimą produkcję i handel. Zamiast wspierać własną gospodarkę obywatele tego kraju zaczęli robić spożywcze zakupy w Niemczech, gdyż duńskie markety okazały się zbyt drogie.

niedziela, 8 września 2013

:: no i się zaczęło

Powoli przebrnęliśmy przez pierwszy wrześniowy tydzień. Nowa młodzież, nowe klasy, nowe wyzwania… Mnie, jako nauczycielowi bardzo zależy na tym, by lekcje były ciekawe. I niestety czasem nie jest łatwo – brakuje „twórczej weny”, albo młodzież zwyczajnie nie jest zainteresowana przedmiotem. Tym niemniej jednak warto się starać. A gdy jest naprawdę ciężko – polecam zajrzeć na stronę Akademii PWN do Interaktywnego katalogu zasobów edukacyjnych. Wybierając odpowiedni przedmiot i poziom nauczania oraz „zahaczając” okienko z interesującymi materiałami dydaktycznymi zyskamy dostęp do gotowych scenariuszy, ćwiczeń, plansz edukacyjnych czy też sprawdzianów. Od września można skorzystać z „lekcyjnych gotowców” opracowanych dla każdego tematu z podręcznika Przedsiębiorczość na czasie. Oprócz opisu przebiegu zajęć znaleźć w nich można ćwiczenia, propozycje prac domowych i adresy stron internetowych z przydatnymi na zajęciach multimediami, artykułami lub danymi statystycznymi. Być może zaproponowane rozwiązania metodyczne staną się inspiracją do poszukiwania własnych pomysłów na interesujące i niebanalne lekcje. Ja zaś ze swojej strony czekam na opinie o wspomnianych scenariuszach z „pp”, jak to młodzież zwykła mówić.

niedziela, 1 września 2013

:: witaj szkoło!

„Dzieci wesoło pobiegły do szkoły…” – tak można by sparafrazować tekst piosenki Elektrycznych Gitar, szczególnie dziś, gdy uroczyste rozpoczęcie szkolnego roku niemal czai się za rogiem. Zaś po uroczystościach przyjdzie czas na pierwsze spotkania z licealnymi pierwszoklasistami. Na pierwszą lekcję zazwyczaj przynoszę kilka egzemplarzy codziennych gazet – wcale niekoniecznie muszą być „pierwszej świeżości”. Po ogólnym przedstawieniu materiału nauczania oraz sposobu oceniania na zajęciach podstaw przedsiębiorczości (dostępnym tutaj) wspólnie z młodzieżą zastanawiamy się, czym tak naprawdę jest „ta przedsiębiorczość” i budujemy definicję na podstawie skojarzeń przedstawionych przez uczniów. Później w ruch idą gazety i kolorowe flamastry. Proszę pierwszoklasistów, aby zakreślili te artykuły z codziennej prasy, które poruszają problematykę związaną z szeroko pojętą przedsiębiorczością. Zazwyczaj okazuje się, że w każdym egzemplarzu gros treści zostaje obwiedziona kolorową obwódką, a uczniom otwierają się oczy, gdy wyciągają najbardziej oczywisty wniosek, który krótko można określić następującymi słowy: przedsiębiorczość jest wszechobecna… Jeśli wystarcza czasu można zapytać, czy wszystkie „prasowe” określenia z dziedziny ekonomii są jasne i zrozumiałe – najprawdopodobniej znajdą się i takie, których znaczenie nie jest uczniom do końca znane. To kolejny „haczyk”, który pokazuje, że pp po prostu warto się uczyć. W końcu jest „na czasie”, prawda?

środa, 19 czerwca 2013

:: polska grupa przejmuje kolejną zachodnią firmę


To trochę dziwne, po przeważnie słyszy się o odwrotnej sytuacji. A jednak to prawda. Grupa Nowy Styl z Krosna, jeden z największych producentów mebli biurowych w Europie, przejmuje kolejną niemiecką firmę – Rohde & Grahl. Jest to zrozumiały ruch i znacznie wpłynie na rozszerzenie sieci dystrybucji i wielkość sprzedaży na rynkach zachodnich. Przejęta firma jest znaną marką na rynku niemieckim i holenderskim. Jej oferta skierowana jest do biur i miejsc publicznych. Produkcja odbywa się w Niemczech, a w skład firmy chodzi również firma holenderska która zajmuje się dystrybucją. Po tej transakcji przychody Grupy Nowy Styl na rynku niemieckim wyniosą w 2013 roku około 70 mln euro. Rohde & Grahl zostanie tym samym 6 marką w portfolio Grupy Nowy Styl, a drugą zakupioną na rynku naszego zachodniego sąsiada.
Grupa Nowy Styl to czwarty największy producent mebli biurowych w Europie. Przychody za 2012 rok sięgnęły 242 milionów euro. Prawie 75% sprzedaży Grupy trafia na rynek eksportowy, do 100 krajów na świecie. Firma posiada 14 własnych oddziałów na całym świecie oraz 13 fabryk wyposażonych w najnowocześniejsze technologie, zlokalizowanych w Polsce, Niemczech, Rosji i na Ukrainie.
Jest to bardzo dobry przykład na to, że w Polsce również można robić rozwojowy, ekspansywny biznes. Nie powinniśmy mieć kompleksów. Czyli potwierdza się powiedzenie, że Polak potrafi.

niedziela, 16 czerwca 2013

:: idealny bank vs idealny klient

Jakby nie patrzeć – interesy obu stron wzajemnie się wykluczają – i jedni, i drudzy chcieliby jak najwięcej zyskać. A ponieważ chodzi o pieniądze – przyjrzyjmy się sprawie uważniej i spróbujmy zestawić dzisiaj cechy idealnego banku i idealnego klienta.
A zatem, perfekcyjny bank to taki, w którym nie trzeba stać w kolejce do okienka, jeśli tylko przyjdzie nam do głowy załatwianie sprawy w oddziale. Dodatkowo – zapewnia indywidualnie przydzielonego konsultanta, który zawsze jest do naszej dyspozycji i pomoże bezboleśnie przebrnąć przez wszystkie procedury, a w razie potrzeby życzliwie doradzi czy przestrzeże – nienachlanie oczywiście. W przypadku infolinii – ważna jest liczba operatorów, bo niedopuszczalne jest słuchanie na okrągło komunikatu, wszyscy pracownicy na razie są zajęci i trzeba zadzwonić później. Nie bez znaczenia są rozwiązania bankowości mobilnej i przyjazny interfejs w przypadku dostępu do konta przez Internet. Nieodzowna jest szeroka sieć bankomatów, odpowiednio bezpiecznych, najlepiej z możliwością identyfikacji biometrycznej i oczywiście bezpłatnych. Zresztą, kwestia kosztów nie dotyczy jedynie prowizji za wypłaty z bankomatów: to również inne opłaty: za prowadzenie konta, za przelewy, zlecenia stałe, wypłaty w oddziale – im taniej, tym lepiej. I ostatnia, być może nawet najważniejsza kwestia – atrakcyjna oferta, obejmująca konto, lokatę, kredyt oraz możliwość inwestowania nadwyżek finansowych – wszystko na korzystnych warunkach, lepszych niż u konkurencji. Jeśli do tego jeszcze dorzucić assistance, usługi concierge lub program lojalnościowy – byłoby naprawdę OK.
A atrakcyjny klient? No cóż, przede wszystkim to ten z zasobnym portfelem, który może ulokować gotówkę na długi okres czasu. Im dłuższy, tym lepiej. A najlepiej, gdy zamiast lokaty – korzysta z pakietów inwestycyjnych: funduszu, planu oszczędzania w ramach polisy inwestycyjnej lub  produktów strukturyzowanych. Ideał chętnie weźmie debet, kredyt konsumpcyjny czy kartę kredytową, może nawet je spłacać „po terminie” – bo wtedy to dla banku czysty zysk. Wreszcie – idealny usługobiorca to ten, który relacje z bankiem utrzymuje w sferze wirtualnej – nie zawraca głowy spotkaniami twarzą w twarz w oddziałach, a korzysta z internetowego konta, bankowości mobilnej, nie używa gotówki, lecz za wszystkie zrealizowane transakcje płaci kartą. Dobrze, jeśli posiada kredyt hipoteczny – to pewnego rodzaju gwarancja związku na wiele lat, a już super, gdy dodatkowo korzysta z bancassurance, czyli oferty ubezpieczeniowej.
Dużo tego, prawda? Nasuwa się jednak gorzka refleksja: jak wiadomo, ideałów nie ma, trzeba więc sobie radzić namiastką. Zarówno ze strony banku jaki i klienta.

czwartek, 13 czerwca 2013

:: dlaczego Polska zostaje w tyle?


• Zbyt mało ludzi wytwarza PKB w przeliczeniu na wszystkich mieszkańców
• Prawo nie sprzyja rozwoju gospodarki. Tworząc prawo nie zwraca się uwagi czy wpłynie ono na poprawę efektywności ekonomicznej
• Polskie przedsiębiorstwa nie mają efektu skali. Przy masowej produkcji można taniej projektować, kupować surowce i automatyzować linie produkcyjne
• Mamy słabo rozwiniętą infrastrukturę drogową, kolejową i lotniczą
• W sferze mentalnej Polaków tworzenie bogactwa nadal nie jest czymś pozytywnym
• Mamy za mało firm o znaczeniu globalnym
• Konsumujemy produkty z importu lub produkowane w Polsce przez zagraniczne koncerny
• Za mało innowacji
• Polska płaci wysokie odsetki od długu zaciągniętego przez państwo
• Polskie produkty mają gorszy wizerunek niż np. niemieckie dlatego płaci się za nie mniej
• Polscy przedsiębiorcy posiadają znacznie mniejszy kapitał niż zagraniczna konkurencja
Takie i kilka jeszcze innych powodów podał Ryszard Florek, twórca potęgi Fakro (lidera na rynku okien). Jest biznesmenem, który odniósł sukces, więc potrafi przekuć teorie na praktykę. Dociera ze swoją broszurką do polityków, bo to oni mogą wiele zmienić.
Sam często powtarza, że Polacy mogą zarabiać więcej, czego najlepszym przykładem są pracownicy jego firmy, których średnie zarobki są o 10% większe niż w regionie. Czyli da się. Wniosek jest prosty, trzeba stworzyć sprzyjające warunki, przynajmniej nie przeszkadzać

Źródło: businessman.pl 06/2013

niedziela, 9 czerwca 2013

:: retargeting

Czy zaobserwowaliście, że gdy przeglądacie ofertę niektórych sklepów internetowych nie dokonując zakupów, później, przez kilka dni towarzyszą Wam boksy z wyświetlaną reklamą dotyczącą właśnie tego sklepu? To samo może zdarzyć się gdy wcześniej w zasobach internetu szukaliście informacji na określony temat. Tak działa retargeting – kierowanie reklam wyłącznie do użytkowników zainteresowanych danym zagadnieniem, a przez to również produktem. Jak to możliwe – oczywiście dzięki systemowi „ciasteczek”, które umieszczane są w pamięci komputera i odczytywane przez serwer, który je utworzył w momencie aktywności użytkownika. Nie jest więc problemem wyemitowanie na jego komputerze określonej reklamy, ze wskazaną częstotliwością i w zadanym odstępie czasowym. Z marketingowego punktu widzenia – potencjalny klient to skarb, którego z ręki wypuścić nie wolno. Trudno więc nie korzystać z różnorodnych sposobów dotarcia do niego, szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę fakt, iż 98% użytkowników odwiedzających stronę, opuszcza ją nie dokonując czynności satysfakcjonującej reklamodawcę. Dane statystyczne wskazują, że kampanie retergetingowe są dużo bardziej skuteczne, niż formy tradycyjne. Mogą zwiększyć sprzedaż nawet 6 razy, a przy tym koszty ich stosowania nie są wyższe niż w przypadku metod standardowych.

czwartek, 6 czerwca 2013

:: czy handlować w niedziele?


Co jakiś czas powraca temat handlu w niedzielę. Jedni chcą zabronić, inni bronią się przed zniesieniem, każda ze stron ma swoje racje.
1. Gospodarka
Jeśli ludzie nie będą kupować w niedzielę to stracą sklepy i producenci, a co za tym idzie to również gospodarka. Jeśli by się temu przyjrzeć, to ilość pieniędzy dostępnych w gospodarstwach domowych się nie zmieni, więc to czego ludzie nie kupią w niedzielę, to nabędą w inne dni. Zakaz handlu w niedzielę spowodował by kumulację kupujących w inne dni, więc sprzedawcy nie mieli by tyle czasu na stanie w oczekiwaniu na klienta, co przecież nie raz się zdarza. Zaoszczędzili by również na prądzie, więc tak naprawdę nie wiadomo jak zadziała na gospodarkę zakaz handlu w niedzielę.
2. Małe sklepy
Jak wiadomo tam gdzie pojawią się sklepy wielko powierzchniowe, tam małe sklepiki tracą klientów. Trudno konkurować z kimś kto oferuje większy wybór towarów w niższych cenach. Taka sytuacja jest korzystna dla klientów. Jeśli zakazać Hadlu wielkim sklepom, promując w tym czasie małe, to niejako zmusza się klientów do kupowania towarów na gorszych warunkach.
3. Bezrobocie
Jeśli jeden dzień w tygodniu sklep będzie nieczynny, może to wpłynąć na poziom zatrudnienia, bo ludzie pieniądze które mieli by wydać w niedzielę w galeriach, wydadzą gdzie indziej. Ale skoro w tym czasie wzrośnie ruch w innych placówkach np. usługowych to one będą potrzebowały większej ilości personelu, więc sytuacja na rynku pracy może pozostać bez zmian.
4. Kultura i rekreacja
Ludzie przy okazji zakupów chodzą do kina i odwrotnie. Jeśli nie mogą zrobić zakupów to nie pójdą też do kina. Kina stracą, więc kultura również. Ale okazuje się, że ludzie chodzą na zakupy zamiast np. do parku czy galerii. Dzięki wolnej niedzieli może powstać zwyczaj odwiedzania miejsc kultury poza centrami handlowymi.
5. Podatki
Nie ma zakupów, nie ma zysków, nie ma podatków. Gdyby w tym czasie ludzie piliby więcej alkoholu czy to w restauracjach czy też w  domowym zaciszu, to z powodu wysokiej akcyzy na ten towar, wpływy z podatków by wzrosły. Ale nie rozpijajmy społeczeństwa. Można by przypuszczać, że ludzie mając wolną niedzielę zechcą wyjechać za miasto, a paliwo to też wysoka akcyza – profit.
Jak widać na tych kliku przykładach każdy medal ma dwie strony i nie da się przewidzieć czy zakaz handlu w niedzielę przyniesie więcej szkody czy korzyści.

niedziela, 2 czerwca 2013

:: jednogroszówki po raz kolejny

Ten mały krążek znamy wszyscy: ząbkowany brzeg, 15,5 milimetra średnicy, waga 1,64 grama. Na awersie, w centralnej części widnieje wizerunek orła, nad nim umieszczony jest napis „Rzeczpospolita Polska”, zaś na dole – rok wprowadzenia monety do obiegu. Na rewersie widać oznaczenie nominału wraz z elementami roślinnymi. To jednogroszówka, od wielu lat drobna kość niezgody pomiędzy NBP a przedstawicielami społeczeństwa. Nasz rodzimy bank centralny przymierzał się do wycofania tych najmniejszych monet z obiegu – z uwagi na niewspółmiernie wysoką cenę wybijana drobniaków w  stosunku do ich wartości. W 2012 roku emisja 734 mln monet kosztowała aż 270 mln złotych. Niestety, wybijać trzeba niemało, żeby uzupełnić niedobory, którym sami jesteśmy winni. Nie lubimy nosić miedziaków przy sobie, gromadzimy je w skarbonkach, słojach czy drewnianych skrzyneczkach i nie puszczamy w obieg. Są też i tacy, którzy nie bacząc na grożące kary, decydują się na przetapianie jakże cennego mosiądzu manganowego, z którego groszówki są wykonywane.
Dlatego NBP postanawia wdrożyć oszczędności: najpóźniej za rok wszystkie groszaki będą bite na stali powlekanej mosiądzem. Mają wyglądać tak:
źródło: http://wyborcza.biz
a zatem różnica będzie niewielka: ot troszkę grubszy krążek.
Jednak taka decyzja ma się przełożyć na oszczędności kilkunastu milionów złotych. Dobre i to, chociaż trzeba mieć świadomość, że zmiana technologii produkcji monet pociągnie za sobą konieczność przeprogramowania urządzeń liczących i różnego typu automatów. Ale według pracowników NBP – to się opłaci. Miejmy nadzieję, że nie groszówkami!